Oglądasz wypowiedzi znalezione dla hasła: miejsce człowieka w przyrodzie





Temat: Surowy wyrok za zabijanie kotów
<Kotek ma swoje miejsce w przyrodzie. i chyba jednak nie jest nim miasto.>

JASNE WYPUśMY KOTKI NA SAWANNE :)))
Bo w mieście jest, jest miejsce tylko dla ludzi, co więcej wywieźmy na sawanne
karaluchy, pająki, mrówki, i inne paskudztwo - bo też mają miejsca, w przyrodzie
ale nie, do cholerki, w mieście, wśród ludzi -fujjjjj - no nie?

<A co do szczurów są bardzo skuteczne trutki itp:)>

Oj chyba nie masz kontaktu ze szczurami, i piżmakami - nie wiesz, że żyją w
stadzie ? Jeśli znajdą jedzenie, to wysyłają najsłabszego z gniazda, by
spróbował, jeśli zdechnie, szczury zapamiętują, jaki zapach był, w tym co zjadł,
i omijają je szerokim łukiem, i mają totalnie w nosie twoje trutki, wyjadają
resztki ze śmietników, oraz z twojej własnej szafki, w kuchni - tam też położysz
trutkę, w śmietniku zatrują się bezdomni, a w domu, ty i twoja rodzina - myśl
trochę! trochę znajomości biologi, i przyrody, nie boli.. jeśli już tak szumnie
się, o tym wypowiadasz ;).

<A tak pozatym to chyba sądy mają ważniejsze sprawy niż znęcanie się nad kotkiem.>

Oczywiście że mają, jak ktoś zabije jednego człowieka, to sąd też ma ważniejsze
sprawy, bo przecież gdzieś giną miliony - takie myślenie, daje tylko pokaz
zawężonych horyzontów rozmówcy..



Temat: Musze wysterylizowac moja dachowcowa.
Kastrowanie i sterylizacja zwierząt
Jest kolejnym przykładem arogancji człowieka w stosunku do przyrody. Człowiek
uważa, że wszystko na tym świecie jest jego własnością i zupełnie bezkarnie
może decydować o życiu zwierząt i roślin.
Wyrąbał większość lasów, zatruł środowisko, wszystko usprawiedliwione jego
wygodą. Owszem, powinien czynić sobie miejsce w przyrodzie ale nie tak, aby ją
dewastować i niszczyć i być okrutnym.
A może jeśli nie ktoś w stanie zaakceptować zwierzaka takiego jakim jest po
prosu nie brać go do domu? Niech żyje np. na wsi, tam gdzie taki kot biega
sobie spokojnie i nie musi być kastrowany ani nikt nie narzeka że nasikał.





Temat: Wesołych Świąt Przesilenia Zimowego :)
Wesołych Świąt Przesilenia Zimowego :)

"Ortodoksyjni chrześcijanie wywarli również niszczycielski wpływ na
związek człowieka z przyrodą. Od czasu, kiedy ludzie zaczęli
wierzyć, że Bóg jest daleko i ma lekceważący stosunek do świata
fizycznego, stracili swój szacunek do przyrody. Święta, w czasie
których wyrażano związek pór roku z życiem człowieka, zamieniły się
w uroczyste obchody wydarzeń biblijnych, bez jakiegokolwiek
powiązania z cyklami natury. Postrzeganie czasu zmieniło się tak, że
już dłużej nie był związany z cyklicznymi zmianami w przyrodzie."
cytat z książki: Ciemna strona historii chrześcijaństwa - Ellerbe
Hellen

Ponieważ kiedyś wszystkie ludzkie święta powiązane były z cyklami
natury proponuję by do tego wrócić. W tym roku przesilenie Z.
nastąpi 22 grudnia (przesilenie Z. następuje 21 albo 22 grudnia). Z
tej okazji proponuję by nie mówić "Wesołych Świąt" lub "Wesołych
Świąt Bożego Narodzenia" ale właśnie "Wesołych Świąt Przesilenia
Zimowego". W ten sposób ludzkość ponownie zbliży się do natury.
Podobnie gdy będzie miało miejsce przesilenie letnie (21 czerwca -
najdłuższy dzień w roku), mówmy "Wesołych Świąt Przesilenia
Letniego" a wtedy gdy nastąpi równonoc wiosenna (20/21 marca) -
"Wesołych Świąt Równonocy Wiosennej". I oczywiście gdy nadejdzie
równonoc jesienna (22/23 września) mówmy "Wesołych Świąt Równonocy
Jesiennej".




Temat: Od nowa o kotkach
Nie chce mi sie pisac takiego dlugiego wywodu jak Twoj. Odpowiem wiuec krotko.
Kot mial swoje miejsce w przyrodzie, tylko gdzie? Mowimi o Polsce a tu nie ma w
przyrodzie miajsca dla kota, bo u nas kot to zwierze domowe. Ludzie go
sprowadzili do domow i gospodarstw, ale w dzikiej polskiej przyrodzie nie
wystepuje i sztuczne wprowadzanie takiego czy innego gatunku przez czlowieka
moze powodowac zachwianie rownowagi.
No ale jesli twierdzisz ze kot (domowy) u nas wystepuje dziko w przyrodzie to
prosze powiedz gdzie? I powiedz na jakie zrodlo informacji sie powolujesz.




Temat: Uwaga! Watek prowokacyjny!
Wesolych swiat przesilenia zimowego
"Ortodoksyjni chrześcijanie wywarli również niszczycielski wpływ na
związek człowieka z przyrodą. Od czasu, kiedy ludzie zaczęli
wierzyć, że Bóg jest daleko i ma lekceważący stosunek do świata
fizycznego, stracili swój szacunek do przyrody. Święta, w czasie
których wyrażano związek pór roku z życiem człowieka, zamieniły się
w uroczyste obchody wydarzeń biblijnych, bez jakiegokolwiek
powiązania z cyklami natury. Postrzeganie czasu zmieniło się tak, że
już dłużej nie był związany z cyklicznymi zmianami w przyrodzie."
cytat z książki: Ciemna strona historii chrześcijaństwa - Ellerbe
Hellen

Ponieważ kiedyś wszystkie ludzkie święta powiązane były z cyklami
natury proponuję by do tego wrócić. W tym roku przesilenie Z.
nastąpi 22 grudnia (przesilenie Z. następuje 21 albo 22 grudnia). Z
tej okazji proponuję by nie mówić "Wesołych Świąt" lub "Wesołych
Świąt Bożego Narodzenia" ale właśnie "Wesołych Świąt Przesilenia
Zimowego". W ten sposób ludzkość ponownie zbliży się do natury.
Podobnie gdy będzie miało miejsce przesilenie letnie (21 czerwca -
najdłuższy dzień w roku), mówmy "Wesołych Świąt Przesilenia
Letniego" a wtedy gdy nastąpi równonoc wiosenna (20/21 marca) -
"Wesołych Świąt Równonocy Wiosennej". I oczywiście gdy nadejdzie
równonoc jesienna (22/23 września) mówmy "Wesołych Świąt Równonocy
Jesiennej".



Temat: Nadal nie ma naturalnego wyjasnienia istnienia życ
> Podejmij merytoryczną dyskusje na gruncie biologii,a zobaczymy czy tu mają
> miejsce jakieś cuda. Rzuć jakiś wątek na tapete,daje Ci pierwszy ruch.
Wystarczająco mi dużo czasu zajmuje odpowiadanie na posty w tym wątku.

> > mam rozum i używam go, by próbować postrzegać ten wszechświat takim, jaki
> > jest, a nie jaki chciałbym, by był.
> A jaki on jest?
Proste: nie widzę NIC, co by świadczyło o uprzywilejowanej pozycji człowieka w
przyrodzie. Raczej dokładnie przeciwnie.

To, że większość ludzi lubi tak myśleć o sobie i projektować to na
rzeczywistość, to już sprawa psychologów, nie moja.




Temat: go łębie --czy mamy przesrane ??
<Chciałem tylko zauważyć, że są zwierzęta, które bytują przy
człowieku (a nie gdzie indziej). Że są zwierzęta, które mieszkają w
miastach (a nie gdzie indziej). I nie chodzi tu o zwierzęta domowe.
Do takich zwierząt należą m. in. wróble i gołębie. Gdy człowiek
opuszcza, porzuca jakieś miejsce, to są zwierzęta, które opuszczają
to miejsce razem z nim.>

Ciekawe masz poglądy, idąc twoim tokiem rozumowania to nie
powinniśmy likwidować pcheł, wszów, tasiemców i innych zwierząt
bytujących z ludźmi, a dokładnie 'na' lub 'w' ciele człowieka. W
całej dyskusji o zwierzętach bytujących przy człowieku zabrakło
jednego, iż ogromną rolę w tym odgrywa rozum. Jeżeli ktoś go nie ma,
będzie żył ze zwierzętami jak Wioletta Willas czy lokalnie, jak
pewna pani na ul. Przemysława która woli kilkanaście psów a przy tym
smród niż zadbać o opłatę za prąd. Co do wielkiej liczby gołębi w
mieście, jest podobnie, ktoś tak je kocha, że je po prostu
bezmyślnie rozmaża. W entomologii zjawisko takie nazywa się
gradacją, którą niestety trzeba zwalczać. Ekosystem został przez
człowieka mocno zachwiany, stąd też masowe pojawienie się tego czy
tamtego gatunku. W przyrodzie nie ma już równowagi, a skoro jej nie
ma, człowiek winien czynić wszystko by ją przywrócić. Takiemu celowi
na pewno nie służy moim zdaniem bezsensowne dokarmianie gołębi w
mieście. Dziwię się, że wielu brakuje odwagi żeby takie zjawisko
ukrócić i nazwać rzecz po imieniu.



Temat: Nadal nie ma naturalnego wyjasnienia istnienia życ
madcio napisał:

> > Podejmij merytoryczną dyskusje na gruncie biologii,a zobaczymy czy tu maj
> ą
> > miejsce jakieś cuda. Rzuć jakiś wątek na tapete,daje Ci pierwszy ruch.
> Wystarczająco mi dużo czasu zajmuje odpowiadanie na posty w tym wątku.
>
> > > mam rozum i używam go, by próbować postrzegać ten wszechświat takim
> , jaki
> > > jest, a nie jaki chciałbym, by był.
> > A jaki on jest?
> Proste: nie widzę NIC, co by świadczyło o uprzywilejowanej pozycji człowieka w
> przyrodzie. Raczej dokładnie przeciwnie.
>
> To, że większość ludzi lubi tak myśleć o sobie i projektować to na
> rzeczywistość, to już sprawa psychologów, nie moja.

Co to znaczy,że człowiek ma być uprzywilejowany w bioswerze czy wszechświecie w
ogóle? Wszechświat łacznie z ziemią dadzą sobie doskonale rade i bez istniea
człowieka,człwiek nie! Więc dlaczego w tym sensie ma on miec jakies przywileje?
Jeśli H.sapiens nie będzie dbał o swoją planetę ,tylko dalej ją grabił, to
popełni samobójstwo ekologiczne i mówi nawet o tym biblijna Księga Objawienia
"...i (Bóg) wyniszczy tych (ludzi), którzy niszczą ziemie". Jeśli człowiek ma
jakieś przywileje od Stwórcy,to te,ze został stworzony na obraz i podobieństwo
Boga i jemu Bóg powierzył opiekę nad ziemią.
Ale co to wszystko ma do dyskusji dotyczącej pochodzenia życia i dalszej
ewolucji biologicznej? Nawet jesliby było tak,że Bóg traktuje ludzi gorzej od
karaluchów,to i tak nic by nam to nie mówiło o pochodzeniu ludzi i karaluchów:)




Temat: gołębnik na ul.Stryjęńskich
do jan-w
jan-w napisał:

niestety,ale widzę że mocno się nie rozumiemy, co do wsi się znów pomyliłeś,wieś
baardzo lubię,ale wieś prawdziwą,a nie jakieś takie nie wiadomo co w mieście. Po
prostu wszystko ma swoje miejsce. Ehh chyba Ci się gołębie nie dokuczyły skoro
ich tak zaciekle bronisz.A poza tym tak serio gdyby ludzie ich nie karmili jak
to czynią na potęgę,to by problemu nie było, spójrz wróble są zagrożone
wyginięciem .Natomiast jeśli chodzi o srale,bo niestety takie gołębie są,że
bez pardonu ładują się w ludzkie balkony itd. to ludzie powodują że jest
zachwiana równowaga i stąd problemy,karmią je,one nie mają wroga w mieście.
Zobacz,że przyroda różne takie sprawy rozwiązuje na polu,w lesie sama.
I jeszcze jedna rzecz o której zapewne nie wiesz, jest nowy problem o którym
mówią myśliwi-masowe zrzuty szczepionek dla lisów od wścieklizny spowodowały,że
populacja zajęcy, kuropatw radykalnie się zmniejszyła. I to też niestety zasługa
człowieka. owszem pomógł lisom,ale te pożerają inne w nadmiarze stworzenia.
Także przyrodę to trzeba mądrze kochać i szanować.
Sama dokarmiam ptaki,ale zimą i też dokarmiam,a nie wyrzucam im co się da jak
wiele osób. Widziałam naocznie spleśniały chleb-ha i radykalny błąd,po pierwsze
nie powinien być to chleb,po drugie nie spleśniały!! Wniosek:ot tak ludzie niby
się znają na przyrodzie, po prostu chcą się wyzbyć resztek z domu i tyle.




Temat: Tandetne Mazury
Mieszkam na mazurach a ty pewnei gdzies w małopolsce czy na śląsku i traktujesz
mazury jak uzdrowisko a tu ku.. też żyją ludzie. Pomyślałeś nad tym że można by
wyciąć dzrewa i poszerzyć drogę szybciej dojechałbyś na miejsce wypoczynku bo
TAM ODPOCZYWASZ A NIE NA DRODZE!!! Draga ma być prosta szeroka i bez drzew w
skrajni. Ale nie ku.. polski ekolog głupi ekolog lepiej stawiać drewniane
krzyże koło drogi niż wyciąć drzewa i zasadzić żywopłot. Zamiast zająć sie czymś
powaznym wy pieprzycie o takich głupotach. czy wyzej cenisz życie człowieka niż
drzewa drzewo kosztuje pore złotych za metr a życie człowieka jest bezcenne.
Zajmijcie się lepiej czyszczeniem mazurkich jezior które zmieniają sie w
wysypiska śmieci. Postawa ekologów wku..łą mnie nie poraz pierwszy. po ich
pieprzonych protestach i manifestach i innych love paradach zakazano łowić na
żywca bo sie rybki męczą ku.. od zalania dizejów człowiek łąpie ryby i jakoś
przyrodzie nie wyrządizło to krzywdy ale widze że przyroda napie..łą wam coś
w mózgach. Wybaczcie za epitaty ale sprawa jest nadzwyczaj Ważna Idiota sie
wymądrza a nie wie o co chodzi



Temat: Po co nam biegus?
Wymieranie gatunków i pojawianie się nowych to naturalne zjawiska, trwające od milionów lat. To, co napawa lękiem, to obecne TEMPO wymierania gatunków, spowodowane działalnością człowieka. Jest obecnie ponad tysiąc razy większe niż było przed rozpoczęciem rewolucji przemysłowej (cytuję z pamięci, nie mam źródeł). I nie widać sposobu na jego zatrzymanie. Ono będzie jeszcze rosnąć.

Nie winiłbym globalnego ocieplenia. Przyczyna dla której w przerażającym tempie ubywa gatunków, jest prostsza. Jest trywialna. Widzi ją każdy z nas i każdy z nas bierze w niej udział. Jest nią zajmowanie przez ludzi coraz miejsca na Ziemi. Potrzebujemy miejsca na nowe osiedla bloków, nowe domy z ogrodami, nowe drogi, zakłady, centra handlowe, lotniska, pola golfowe, tory do rajdów. Budujemy coś nowego w miejscu gdzie wcześniej rósł las albo rozpościerały się łaki i pola albo gdzie były tylko "jakieś" krzaki co roku zalewane przez rzekę. W ten sposób zabieramy roślinowm i zwierzętom ich miejsce do życia, teren na którym mogły odbyć gody, zbudować schronienie, pożywić się, przejść na inny teren. Traktujemy środowisko przyrodnicze jak niewyczerpany zasób z którego można wciąż brać, albo jak wrogi teren który trzeba do podbić. Zabieramy przyrodzie nie dając nic w zamian. I ona się przed nami wycofuje, znikając po kawałeczku.




Temat: bracia Jaworscy
Gość portalu: hanka napisał(a):

> Tą ustawą byłam też oburzona. Ale popatrzyłam na nia trochę inaczej po
rozmowie
>
> z kolega myśliwym , który mi tłumaczył , że nie chodzi tu o zabijane np.psa
> który bedzie z właścicielem na spacerze w lesie ,ale o np. psy które
porzucane
> przez właścicieli całymi stadami (łączą się przeważnie w grupy, mają
przywódcę
> )
> polują w lesie na zwierzynę lub atakują ludzi co miało podobno nie raz miejsce
> w lasach i na skrajach wiosek na Mazurach gdzie mieszka kolega . Psy
> zdziczałe , głodne walczą o swój byt .

odp.m.pw

1. ustawa moze byc interpretowana tak jak myśliwym wygodnie. nie mysle o Twoim
znajomym, bo to pewnie "człowiek z kościami", ale o innych, którzy jak mówi
przysłowie "chłop zywemu nie przepuści". Cos sie rusza to go włeb. czasem i
jakiego człowieka ukatrupią (niedawno gdzies czytałam)
2. a co z kotami, czy one też łaczą się w watahy i polują, czy raczej trzymają
sie siedzib ludzkich, bo tam znajdą skórkę od kiełbasy, czy upolują myszkę.
centymetra ze sobą nie noszą, wiec mogą przemieszczając się z jednego miejsca
na drugie oddalić sie 200m od domu...
3. poza tym dajmy przyrodzie rządzic się swoimi prawami. zwróc uwagę ile jest
teraz kataklizmów i zastanów, czy my - ludzie nie mamy w tym udziału: niszcząc
lasy wywożąc śmiecie byle gdzie, wylewając do rzek rózne swiństwa, aż po
wypuszczanie gazów powiększających dziurę ozonową...

Pozdrawiam m.pw



Temat: Moje mysli w te Swieta sa...ze skazancami...
a_iii_ty napisał:

> nie mogl, czy nie musial ?

Bardzo dobrze , że tak to zestawiłeś
bo widzisz ta 'instytucja pożyczek' istniała od zawsze - człowiek żył na kredyt przyrody co ilustrować miał ów przykład z drzewami...
i chociaż musiał z kredytu tego korzystać , musiał jeść i się gdzieś schronić , to chciwość też swoją mógł zaspokajać , budował większe , okazalsze /od sąsiada..) domy , ale żaden to współczesny jest wynalazek - odpowiedzialność , świadomość , że kredyt ten trzeba spłacić , to też człowiek odpowiedzialności tej świadomy sadził drzewa nowe na miejsce tych ściętych na budowę domu .

>to cholerna roznica ... instytucja
> pozyczek wogole nie powinna istniec ... tak, czulbym sie wolniejszym

no...cóż jednak ona , 'instytucja' naturalnie istnieje
i nie szukałbym wcale winnych konsekwencji spłacania kredytu poza samym dłużnikiem , wina leży po stronie chciwości samego zainteresowanego . Naturalna jest też konkurencja w przyrodzie , rynek pracy to tylko wąski wycinek konkurencyjnej działalności człowieka , wytwarza on bowiem rozmaite rzeczy , czasami zupełnie zbędne - licząc na to , że chciwość ludzka popchnie innych do zakupienie tych... gównianych atrybutów lepszości . To nic dziwnego , że organizmy przystosowują się do środowiska/naturalnie konkurują , nie jest też dziwne , że negatywne , słabe strony i cechy innych organizmów zostaną w tej konkurencji wykorzystane ... Chciwość jest w każdym z nas i to z niej korzystają ci inni .




Temat: Posłuszni aż do zbrodni
No i co ztego, człowiek nie jest dobry z natury.
Społeczeństwo, powtarzam, to tylko jeden z elementów kształtujących człowieka,
gdyby było jedynym czynnikiem, to dawno wszyscy ludzie już zaczęliby się
zachowywać i myśleć identycznie. A twoje i moje istnienie to wyklucza:P
Kiedy twierdzisz, że coś jest chore, musisz przedstawić swoją wizję "zdrowia".
Kapitalizm (czy też wyzysk) nie jest cudem cywilizacji, jest tylko
odpowiednikiem doboru naturalnego w przyrodzie. Może on być (tzn. dobór)
łagodzony przez państwo (jak to ma miejsce w Europie), bądź pozostawiony samemu
sobie (jak z grubsza dzieje się w USA). Jest on faktem obiektywnym, jak to, że
kamienie spadają, jak je podrzucić. Człowiek zdolny będzie zawsze wyżej od
niezdolnego. Chodzi o to, że różne systemy premiują różne zdolności: kapitalizm
premiuje zdolność wytwarzania dóbr niskim kosztem (niestety radykalny,
amerykański już nie - premiuje tylko wytwarzanie kapitału, dlatego wywołał
obecny kryzys), gdy systemy próbujące wymusić egalitaryzm premiują albo
kolesiostwo (jak PRL), albo w najlepszym razie niewychylanie się, bierność i
bylejakość.
Owszem, nie twierdzę, że w demokratycznych społeczeństwach są przestępcy... ale
w jakim społeczeństwie ich nie było? Możesz mnie oskrarrzyć tu o konserwatyzm,
ale nie zaryzykowałbym zburzenia świata w imię kolejnej utopii egalitarnej.



Temat: Czy wywiady ks. Prof. Hellera osłabiły Twoją wiarę
Punktem wyjścia KI jest paradoks. Zakłada on,że
musimy opisywać doświadczenie posługując się językiem fizyki
klasycznej( newtonowskiej)chociaż WIEMY,ze te pojęcia nie są
całkowicie adekwatne.
Sprzeczność ta,tak sadzono, jest żródłem statystycznego charakteru
mechaniki kwantowej.Dlatego tez proponowano odejście od pojęć
klasycznych, przypuszczano bowiem,że radykalna zmiana
pojęć,umożliwiłaby powrót do niestatystycznego i w pełni
obiektywnego opisu przyrody.
Propozycje te były zwykłym nieporozumieniem, ponieważ opisy fizyki
klasycznej i pozostałych nauk przyrodniczych z konieczności
dokonywane są językiem POTOCZNYM.
Mechanika kwantowa postawiła człowieka wobec zadania teoretycznego
zinterpretowania doświadczeń za pomocą tych pojęć.
W wyniku tej interpretacji dowiedzieliśmy sie ,że nie można
wyrugować elementu subiektywnego z badań mikroświata.
Fakt ten spowodował,że teoria kwantów MUSI posługiwać się własnym,
spójnym,systemem pojęć, w którym centralne miejsce zajmuje pojecie
funkcji prawdopodobieństwa( macierzy statystycznej). System ten
obejmuje mechanikę kwantowa i falową, teorię widm atomowych, chemię
oraz teorię innych własności materii ( przewodnictwo elektryczne,
ferromagnetyzm itd.)
ps

Wszystko co człowiek wydrze intelektualnie przyrodzie jest
INTERPRETACJA bo jak wykazuje współczesna fizyka teoretyczna realizm
dogmatyczny nie jest naukowym opisem przyrody, której częścią jest
przecież umysł ludzki.



Temat: Wroclawskie golebie
Spytaj sie AGG golebia czy mu czlowiek nasral na glowe
spytaj sie AGG czlowieka czy mu golab nasral na glowe
nie chodzi o ilosc golebi ale o jakosc , jesli psy i koty to sadze ze tu chyba
Ci chodzi o mala odpowiedzialnosc ludzi kiedy traktuja zwierzaki jak zabawki .
Sam mam psa jamnika i jest ulubienica domownikow . Lubie zwierzaki , ale w
przyrodzie wszystko ma mic swoje miejsce .
Pozdro



Temat: Wroclawskie golebie
Gość portalu: kirkol napisał(a):

> Spytaj sie AGG golebia czy mu czlowiek nasral na glowe
> spytaj sie AGG czlowieka czy mu golab nasral na glowe
> nie chodzi o ilosc golebi ale o jakosc , jesli psy i koty to sadze ze tu chyba
> Ci chodzi o mala odpowiedzialnosc ludzi kiedy traktuja zwierzaki jak zabawki .
> Sam mam psa jamnika i jest ulubienica domownikow . Lubie zwierzaki , ale w
> przyrodzie wszystko ma mic swoje miejsce .
> Pozdro

Widocznie AGG nigdy żaden ptak nie narobił , dletego nic do gołębi nie ma...




Temat: Czy Bóg stworzył złośliwe pasożyty?
uwarum napisała:

> Moim zdaniem Bóg wiedział po co stworzył pasożyty. Każdy organizm
> czy też mikroorganizm ma swoje miejsce i zadanie w świecie

Oczywiście masz rację. Ludzie nie poznali jeszcze wszelkich interakcji,jakie
muszą zachodzić w przyrodzie,żeby możliwe byłożycie na naszej planecie. Mnie
chodziło jednak o coś innego. Chciałem pokazać,że Bóg nie musiał w całe stworzyć
takiego tasiemca uzbrojonego ,żeby ktoś przez to cierpiał. Tasiemiec uzbrojony
mógł bez szkody żyć w innym organizmie,a pózniej przeskoczyć na człowieka i w
nowym środowisku stać się szkodnikiem. Np wirus HIV nie szkodzi niektórym
małpom, jest im obojętny, gdy jednak przeskoczy na człowieka zaczyna zabijać.

pzdr.




Temat: Elektrownie wiatrowe niszczą środowisko?
szkola.gery.pl/prace/news.php?artc=2159
Radioaktywne pary, które przedostają się do środowiska nawet podczas
bezawaryjnej pracy, zawierają pierwiastki promieniotwórcze, krążące w
przyrodzie przez tysiące lat i zabijające wielokrotnie. Do tego należy dodać
wycieki radioaktywne z innych ogniw łańcuch obiegu paliwa jądrowego, bez
którego elektrownia działać nie może.
Awarie w elektrowniach atomowych są nieuniknione. Według raportów
Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej od początku lat 70 - tych zdarzyło się
na świecie ok. 400 wypadków tzw. poważnych.
Dokładnie ile ich było - nie wiadomo, gdyż nie ma obowiązku informowania MAEA i
opinii publicznej o awariach. Informacje na ten temat są ukrywane, aby nie
straszyć ludzi i nie hamować rozwoju energetyki atomowej. Chmura radioaktywna
ma tę zaletę, że jest niewidoczna.
Nikt jednak nie zliczy ilu ludzi i innych żywych istot dotąd zabiły i ilu
jeszcze uśmiercą.
Energetyka jądrowa niesie ze sobą jeszcze jeden nierozwiązywalny problem -
pozbywanie się odpadów.
Kto da gwarancję, że jakiekolwiek miejsce na Ziemi oraz jakikolwiek pojemnik
wytrzymają w nienaruszonym stanie pół miliona lat? Bo tyle właśnie pluton-239 -
najbardziej śmiercionośna substancja stworzona przez człowieka - powinien być
odizolowany od środowiska.




Temat: Czy istnieje "spektrum barw" w polityce, etyce,
Czy istnieje "spektrum barw" w polityce, etyce,
moralności, historii, gospodarce etc?

Zacytuje cudza wypowiedz:
"...Nie lubie cie, nie lubie prymitywkow widzacych jedynie jakas
czarno biala szchowniczke w miejsce pelnego spectrum barw..."

Moim zdaniem w polityce, historii, gospodarce, etyce i moralności
nie ma "spektrum barw"... Kto twierdzi że jest ten....
głosi "relatywizm moralny" lub niewiedzę!

Barwy są w przyrodzie (np. kolory kwiaty, tęczy, liści) ale nie...
w umyśle człowieka.

Bo 2 + 2 zawsze w świecie człowieka będzie równało się 4 a nie 4,5
czy 6:P
Nie ma "palety spektrum barw". Jest cudownie czarno-biało. Tak
albo Nie. Prawda albo Kłamstwo. Dobro albo Zło!



Temat: Czy Bóg stworzył złośliwe pasożyty?
Witam
Chcę zauważyć, że istnienie pasożytów jest jak najbardziej
potrzebne. Bez nich swiat by nie istniał. Nie zgodzę sie z nowey
777, że głównie istnieje symbioza, a pasożytnictwo to wymysł.
PASOŻYTNICTWO- jest to współzależność, w której jeden z partnerów
(pasożyt) osiąga korzyści, natomiast drugi partner (gospodarz) nie
ponosi szkody. Pasożytnictwo może być na organizmach żywych lub
martwych. Tego pierwszego pasożytnictwa są np. bakteriofagi
atakujące komórki bakterii lub bakterie bytujące jako pasożyty na
innych bakteriach. Pasożytnictwo na organizmach martwych dotyczy
rozkładu szczątków roślin czy zwierząt oraz udziału obiegu
pierwiastków w przyrodzie.

Więc zatem kto by tę martwą materię organiczną rozkładał gdyby nie
było pasożytów?

Zgodzę się z tym, iż pasożyty dla człowieka są nie przyjmne a
występowanie ich w żywności jest niestety często przyczyną różnego
rodzaju zachorowań. Jednak o to by w żywności nie było larw, jaj
pasożytów głównie jest odpowiedzialny człowiek. To on musi dokonać
wszelkich strań m.in poprzez odpowiednią obróbkę termiczną,
przechowywanie oraz higienę, by żywność była dla niego bezpieczna.
A poza tym istnieje coś takiego jak Sanepid, który kontroluje jakość
żywności, która trafia na rynek.
Moim zdaniem Bóg wiedział po co stworzył pasożyty. Każdy organizm
czy też mikroorganizm ma swoje miejsce i zadanie w świecie




Temat: 20 mln ? DLACZEGO Z MOJEJ KIESZENI
Wiesz Wielebny - lepsze środki antykoncepcyjne i dzieci poczęte świadomie i z
miłości, a nie przypadkowo i potem znajdowane na śmietnkach, zsypach lub
zakopane w ogródkach!
O ile pamietam z ewangelii Jezus pod kołdrę ludziom nie zagladał i o
antykoncepcji się nie wyrażał!
Gdyby żył w naszych czasach także byłby za świadomą antykoncepcją, bo był
zwolennikiem aktruistycznej miłości, a nie bezmyślnym płodzeniem dzieci na
potęgę, bez możliwości ich wychowania, wykształcenia i zapewnienia im minimum
godziwej egzystencji.
Nie sądzę by był zwolennikiem reprodukcji gatunku ludzkiego na zasadzie
przypadku. Oraz tego co w przyrodzie normalne - naturalnej selekcji, czyli
uśmiercania najsłabszych, tak jak to robią zwierzęta porzucając lub usmiercajac
ułomne, niezdolne do życia potomstwo. Bóg obdarzył człowieka rozumem, zapomniał
Ksiądz o tym?
A tak przy okazji, w jaki sposób protestanci "chieliby" refundacji srodków
antykoncepcyjnych - napisali zwierzchnicy wwzytkich protestanckich kościołów w
Polsce - jakieś memorandum w tej sprawie,wystąpili z petycją do ministra
zdrowia, czy też zrobili manifestację?
Nie przesadza wielebny aby przypadkiem?
Pozwalam sobie nieco nieśmiało stwierdzić, abstrahując od Mojżesza i jego
Dekalogu od Bogha, że Ktoś kiedyś stwierdził, że nie należy dawać fałszywego
świadectwa, i czy dla tego Ktosia, jest jeszcze miejsce w Ksieedza Kościele, bo
widzi mi się, że gdzieś po kątach Go ksiądz ustawia.




Temat: Amerykanie nie chcą pochodzić od małpy?
dowod na istnienie ponadnaturalnej ingerencji
zeby dlugo nie szukac - wezmy sobie genetycznie zmodyfikowana zywnosc;

jest ona dowodem na to, ze modyfikacja gatunkow, a w przyszlosci moze takze
tworzenie nowych jest mozliwe;

oczywiscie nie dowodzi to, ze kiedys taki proces mial miejsce na Ziemi, tym
bardziej, ze dotyczyl powstania czlowieka;

nie znam sie tym, ale czy wszystkie dowody dotyczace teorii ewolucji nie
odnosza sie do spotykanych w przyrodzie naturalnych modyfikacji organizmow?
zakladajac, ze jest tez mozliwa droga na skroty - jak udowodnic, ze dany
gatunek powstal tylko i wylacznie na drodze naturalnej, bez pomocy? czy mamy
wystarczajaco duzo danych, by przeprowadzic taki dowod?

z logicznego punktu widzenia:

1. brak dowodow na istnienie czegos, nie jest dowodem, ze to cos nie istnieje;
2. zalozenie, ze nauka nie uznaje istnienia "cudow", oznacza nastepujaca prawde
naukowa:
Zakladajac, ze cuda nie istnieja, cuda nie istnieja.

Pozdrowienia




Temat: Problem z zasypywaniem Wisły w rezerwacie
Zgadzam się, że wyższość człowieka jest bezdyskusyjna, ale nie
kosztem "niższych istot". Jak już się wepchaliśmy gdzie nas nie
proszono to róbmy tak, by przyrodzie nie szkodzić. Jeżeli wał
ma być naprawiony to trzeba go naprawić, a nie łatać na
tymczasem i w dodatku ze szkodą dla środowiska.
Tak się składa, że mieszkam tuż przy wale w odległości spacerku
od rezerwatu. To jest niesamowite miejsce - trzeba je ochronić.



Temat: Biblia
eviva7 napisała:

> Przed życiem na Ziemi żyliśmy w Niebie jako istoty duchowe,bo tam
jest nasza ojczyzna(Fil.3.20).

zgadza sie , zylismy w kosmosie w postaci atomow i molekul i tam
wracamy w takiej samej postaci
Pogrzebiesz czlowieka ,spalisz - wraca do obiegu natury nic w
przyrodzie nie ginie .
Duchy w niebie ,kosmosie - wyobrazenia na miare wyobrazni .
Gdzie nie ma racjonalnego wytlumaczenia pojawiaja sie cuda ,duchy ,
laska Boska itd .
To ,ze homo sapiens zajmuje szczegolne miejsce w kosmosie ( w
swiecie tysiecy miliardow planet ) jest trosze arogancka opinia ,
niczym nie uzasadniona .




Temat: Czy ateizm jest wiarą ?
a.giotto napisał:

> nie zgadzam się. PO pierwsze logika nie jest "wszystkim co znamy". Znamy np.
> piękno. A czy piękno jest logiczne?

piekno to subiektywne odczucie czlowieka - wiaze sie z jego emocjami,
odczuwaniem przyjemnosci. w przyrodzie nie ma czegos takiego, jak piekno, piekno
powstaje w naszych glowach.

> Zresztą uznanie samego faktu istnienia Boga jest możliwe poprzez rozważania
> logiczne. Dlaczego by nie miało tak być?

gdyby mozna bylo wpywprowadzic logiczny dowod na istnienie boga, to... bylby to
wlasnie dowod, a podobno nie ma dowodow? wiec chyba nikt tego dotychczas nie
zrobil.

> Dlaczego ciągle tak uparcie ulegasz tej jakiejś pseudo-religijnej wizji Boga,
> który jest wszystkim, tylko nie tym co "logiczne", "znane" itd.... To jest efekt
> złego zrozumienia radykalnego przeciwstawiania BOga - światu zmysłowemu, jakie
> ma miejsce w religiach.

nie mam zielonego pojecia, o co Ci chodzi.

> Moim zdaniem tak naprawdę Twój umysł zniewolony jest wizjami Boga mającymi
> korzenie właśnie w religii. Zwalczasz religijną wizję Boga, a zdaje się, że
> autor wątku mówi o Bogu filozofów.

zwalczam jedna i druga wizje boga pospolu.



Temat: Zobacz rodzinę lisów z warszawskich Łazienek
mandarynki to obcy, inwazyjny gatunek...
...sprowadzony do Europy przez człowieka, nie ma co się rozczulać.
Są ładne, ale ich miejsce jest w przyrodzie Chin, nie Polski, i tam
powinny być chronione. U nas, w sprawie mandarynek, życzę lisowi
smacznego :-))



Temat: dB, czyli krótka historia hałasu
syn_jana napisał:

> Myli się jednak autor artykułu, pisząc, iż świat przedindustrialny był cichy i
przez to błogi. Natura jest pełna (czasami przeraźliwie) głośnych dźwięków (...)

Całkowicie się zgadzam. Przekonałem się o tym osobiście kiedy odwiedziłem
miejsce, w którym panuje autentyczna cisza. Są to znane na Pomorzu Kamienne Kegi
Gotów (18 km od Koszalina jadąc na Poznań). Miejsce bardzo dziwne, badane
wielokrotnie przez naukowców, w którym w II wieku naszej ery Goci urządzili
sobie świątynię (zapewne ze względu na właściwości tego miejsca). W miejscu tym
uderza właśnie całkowita cisza. Żadnego śpiewu ptaków, kumkania żab, odgłosów
świerszczy, cykad itp. Żadnego wiatru, szumu drzew, do drogi daleko, więc
samochodów też nie słychać. Znajdując się w tym miejscu człowiek czuje się
nienaturalnie, zaczyna mu dzwonić w uszach bo mózg nie toleruje całkowitej ciszy
i zaczyna generować "ślepe" dzięki. Dopiero w takiej sytuacji człowiek zdaje
sobie sprawę, że w naturalnym, normalnie funkcjonującym środowisku, nie ma
czegoś takiego jak cisza. Nawet spokojny i zupełnie bezludny las generuje
mnóstwo dźwięków. A propos tematu ciszy, przypominam sobie eksperyment
amerykańskich naukowców, którzy umieszczali ludzi w komorach ciszy. Okazało się,
że większość z nich, po kilu do kilkudziesięciu minut, zaczynali doświadczać
halucynacji dźwiękowych. Dzieje się tak dlatego, że w ośrodku słuchu w mózgu
człowieka odseparowanego od wszelkich dźwięków, samorzutnie powstają impulsy bez
pobudzenia impulsami z narządów słuchu. Dlaczego? Ponieważ cisza jest stanem
NIENATURALNYM w przyrodzie, co zostało już dowiedzione naukowo. Autor artykułu
postawił zatem tezę sprzeczną z nauką.



Temat: Czworonożni ludzie z Turcji - wadliwy gen odwra...
Czy nasza błoga niewiedza napędzi demony?
Dziś już nikt nie ma wątpliwości, że poziomy transfer genów ma miejsce w
przyrodzie. [Robert V. Miller, Wymiana genów bakteryjnych w przyrodzie, Świat
Nauki, marzec 1998, nr 3 (79), s. 43-47.]

I tu należy rozróżnić 2 rzeczy (2 etapy):

1) Transfer do DNA mikroorganizmów, np. bakterii układu pokarmowego:

"Geny wprowadzane do soji GM wytwarzają białko, którego dwa fragmenty są
identyczne ze znanymi alergenami. Może to również wpływać na wzrost
zachorowalności na alergie. Co więcej, JEDYNA [podkreślenie moje]
kiedykolwiek przeprowadzona próba jej wpływu na ludzi potwierdziła, że ten
wstawiony gen przenoszony jest do DNA bakterii w jelitach. Oznacza to, że
już długo po tym, gdy zdecydujecie się przestać jeść soję GM, wasze własne
bakterie w waszym brzuchu wciąż mogą wytwarzać to potencjalnie alergogenne
białko wewnątrz waszego przewodu pokarmowego"

2) Transfer tych samych genów z mikroorganizmów (tych po pierwszym etapie HTG)
do DNA ludzkiego. A wszystko wskazuje na to, że miało to miejsce wielokrotnie w
przeszłości wyższych kręgowców (a więc i w naszej wspólnej z nimi przeszłości):

"Naprawdę niezwykłym odkryciem badaczy z HGP*) było zidentyfikowanie w naszym
materiale genetycznym 233 genów... bakterii! Co najciekawsze, nie są one wcale
pieczołowicie przechowywaną pamiątką po wspólnym prapraprzodku człowieka i
mikroorganizmów. Ponieważ nie znaleziono ich w DNA muszki owocowej, nicienia i
drożdży, są prawdopodobnie nabytkiem stosunkowo nowym. Szczegółowe analizy
porównawcze wykazały, że tajemnicze geny, oprócz bakterii, są obecne tylko w
genomach kręgowców. Wydaje się, że znalazły się tam wskutek tzw. poziomego
transferu genów — przekazywania DNA między w ogóle niespokrewnionymi gatunkami.
Ten proces jeszcze do niedawna uważano za całkowicie niemożliwy. Niesamowity
jest fakt, że w ludzkim DNA geny pochodzenia bakteryjnego nie są wcale
bezużyteczne. Naukowcy sądzą, że komórki człowieka mogą je wykorzystywać m.in.
do obrony przed stresem."
[Piotr Kossobudzki, Oto człowiek!, Wiedza i Życie kwiecień 2001, s. 17 [14-17];
*)HGP=Human Genome Project

czy jednak wszystkie sprowokowane przez nas w przyszłości via GMO efekty HTG
bedą równie szczęśliwe? szczerze wątpię - równie, jeśli nie bardziej
prawdopodobny jest Armageddon na niewyobrażalną skalę :-(

pamiętajmy, że w efekcie czegoś podobnego możemy się (przy skrajnie daleko
idących zmianach) spodziewać np. powstania nawet zupełnie odmiennego
gatunku "ludzi" i zajęcia przez nich naszego m-ca




Temat: Wiara w Boga w wieku nauki (1)
zbigniew31, amm06, aro_ga1. Wiara w Boga w wieku .
Wiara w Boga w wieku nauki sprowadza sie do odrzucenia koncepcji
boga czlekoksztaltnego, a koncepcje rozpoznawania Boga zastepuje
propozycja rozpoznawania sil i zjawisk ktore dzialaja i maja miejsce
w przyrodzie.

Buddyzmu nie zaliczam do religii bo wysuwa on w swoim poszukiwaniu
prawdy sceptycyzm na naczelna pozycje. Buddyzm to jest raczej juz
prymitywna nauka.

Sceptycyzm musi byc i jest naczelna zasada podejscia do odkryc nauki
i do naukowej interpretacji tych odkryc. Nauka ma te wyzszosc nad
wszystkimi religiami, ze zadna religia nie jest tak otwarta na
krytyke jak nauka, zadna nie ma fundamentu w logice i matematyce,
jaki ma nauka. Zadna relkigia nie bada sil rzadzacych wszechswiatem,
jak bada je fizyka, dajac w ten sposob podstawe dla biologii, a w
jej ramach do badan DNA, przechodzenia zycia w coraz to nowe
osobniki, a w ten sposob kontynuowania sie zycia przez wieki, czyli
ksztaltowania czegos w rodzaju niesmiertelnosci; i zadna religia nie
ma tak mocnego oparcia w moralnosci jak nauka, wlasnie otwartoscia i
uczciwoscia w stawianiu spraw.

Z drugiej strony nie odrzucalbym religii tak calkowicie na smietnik,
jak by sie to moglo wydawac z moich wypowiedzi, bo religie
najwczesniej, znacznie wczesniej niz naukowa medycyna, zaczely
penetrowac psychike czlowieka, i mialy i maja tutaj spore
osiagniecia, skoro przez wieki zdolaly, i nadal im sie to udaje,
ujarzmic psychike czlowieka tak, ze jakze czesto ludzie gotowi byli
i sa oddac zycie w imie hasel religijnych. W rozeznaniu tego
zjawiska, jak wplywac na ludzkie postepowanie, jak mobilizowac masy,
nauka jest w powijakach. A moze, co gorsza, wszelkie rozeznania w
sprawie kierowania masami byly trzymane w tajemnicy i
wykorzystywane, dawniej dla celow religijnych; potem ideologicznych
np. przez faszyzm, hitleryzm, stalinizm i inne; a obecnie na skale
globalna dla celow komercyjnych.

To jest to, co sie nasuwa czytajac zbigniew31, amm06, aro_ga1, i
wiele innych, a to, co mnie sie nasuwa, i kazdemu pojedynczemu
czlowiekowi, to jest powierzchnia, musniecie calego zagadnienia.

Nie ma czlowieka ktory w
jakims zadawalajacym stopniu ogarnal by logike, matematyke, fizyke,
biologie, psychologie, czyli klasyczny "gmach nauki" od jego
fundamentow az po dach. Trzeba znalezc sposob na wspolprace, ktora
nie obejdzie sie bez eksperymentu, obiektywizmu, powtarzalnosci, i
ludzi ktorzy zajma sie uogolnieniami, a wiec wyposazonych w
wyobraznie, a wszystko na zasadzie takiej otwartosci i takiej
uczciwosci, jakiej nie zaoferowala do tej pory zadna religia.

Nie umiem tutaj nic zaproponowac, ale gdzies musi byc w tym miejsce
na taniec, muzyke, i wszystkie sztuki, nie mowiac juz o sporcie.



Temat: Temat ktory juz byl.."test" astrologii
Temat ktory juz byl.."test" astrologii
Witajcie, wlasnie w lozeczku wczoraj przeczytalem artykul amerykanskiego
profesora psychologii (bodajze) traktujacy o wychowaniu, genach, wplywie
srodowiska itd. - najnowsza POLITYKA.
Podaje on tam przyklad dwoch blizniakow jednojajowych, rozdzielonych za mlodu.
Spotkali sie po latach, zyjac w innej kulturze, miejscu na ziemi. I wiecie co?
Wykonywali ten sam zawod, podobnie sie ubierali i "mieli upodobanie do
glosnego kichania w windzie i obserwowania jak ludzie uciekaja w poplochu" .
Profesor twierdzi w artykule, ze akurat rodzice maja znikomy wplyw na
wychowanie czlowieka a w wiekszosci to genotyp, grupa rowiesnicza. Genotyp
czyli - jak tu wierzymy - odbicie nieba w dna, w chwili narodzin.

OK, wracajac do tematu: czy ktokolwiek z Was robil, slyszal, probowal ugryzc
astrologie od ogona. Nie badac radixu czlowieka pochodzacego z rodziny
stwarzajacej "naturalne" warunki i mam tu na mysli brak manipulacji
astrologicznej. Powiedzcie co wedlug Was dzialoby sie gdyby (juz po urodzeniu
- to bardzo wazne, kluczowe) zrobic z danym czlowieczkiem, za zgoda rodzicow
eksperyment polegajacy na stworzeniu warunkow ewidentnie innych, prowokacyjnie
innych od tego co ma w radixie. Na oszukaniu i zmanipulowaniu ascendentow,
ksiezyca, slonca i zrobieniu wszystkiego aby nasze oklepane formulki i
interpretacje ze "ksiezyc okresla....tratata" i wszystko to na czym bazujemy
"wystawic do wiatru" ze sie tak wyraze.

Co tu mamy mozliwe? Ze w DNA, w radixie bedzie zapisana juz wczesniej taka
manipulacja i z bardzo dziwnych konstelacji i ukladu domow, osi, sprawny
astrolog odczyta "cos nienormalnego" dramat, przeciecie korzeni itd?

I jeszcze druga kwestia: okolo rok temu poswiecilem sporo czasu ze znajomym
aby zaglebic go w pewne tajniki astrologii. Poprosilem o przyniesienie kilku
realnych, prawdziwych, z godzinami dat i miejsc urodzin aby cos mu pokazac. W
jednym z trzech radixow, dopiero po dluzszym czasie zauwazylem pewne dziwne
czy sprzeczne informacje lub intuicja cos podszeptnela. Wiecie co sie okazalo?
Ze wymyslil sobie miejsce, date i godzine, bo mogl przyniesc tylko dwie
wirygodne a ja go prosile o "pare, tak ze trzy".

I tutaj kolejna kwestia: czy radix oszukany, wymyslony na konkretna date,
godzine, szerokosc i dlugosc geograficzna nie jest wlasnie "kijem w szprychy"
calej machiny i ostrzezeniem przed takimi praktykami. Bo przeciez teoretycznie
kazdy parametr, godzina, dzien, miejscowosc moze byc miejscem urodzenia. Ale
jesli akurat w przyrodzie w tym miejscu jest po prostu dziura czy astrologia
jest to w stanie wychwycic? Poszperam w papierkach i napisze na forum ale
pamietam ze bylo tam cos dziwnego, jakby pewne wzajemnie wykluczajace sie
watki interpretacji.



Temat: Do BioTecha:
horyzontalny transfer genów: HTG a HGP
Dziś już nikt nie ma wątpliwości, że poziomy transfer genów ma miejsce w
przyrodzie. [Robert V. Miller, Wymiana genów bakteryjnych w przyrodzie, Świat
Nauki, marzec 1998, nr 3 (79), s. 43-47.]

Nie rozumiem, dlaczego nie miałby mieć m-ca w przypadku człowieka?
Zwłaszcza, ze wszystko wskazuje na to,że miał miejsce wielokrotnie w
przeszłości naszego gatunku:
"Naprawdę niezwykłym odkryciem badaczy z HGP*) było zidentyfikowanie w naszym
materiale genetycznym 233 genów... bakterii! Co najciekawsze, nie są one wcale
pieczołowicie przechowywaną pamiątką po wspólnym prapraprzodku człowieka i
mikroorganizmów. Ponieważ nie znaleziono ich w DNA muszki owocowej, nicienia i
drożdży, są prawdopodobnie nabytkiem stosunkowo nowym. Szczegółowe analizy
porównawcze wykazały, że tajemnicze geny, oprócz bakterii, są obecne tylko w
genomach kręgowców. Wydaje się, że znalazły się tam wskutek tzw. poziomego
transferu genów — przekazywania DNA między w ogóle niespokrewnionymi gatunkami.
Ten proces jeszcze do niedawna uważano za całkowicie niemożliwy. Niesamowity
jest fakt, że w ludzkim DNA geny pochodzenia bakteryjnego nie są wcale
bezużyteczne. Naukowcy sądzą, że komórki człowieka mogą je wykorzystywać m.in.
do obrony przed stresem."
[Piotr Kossobudzki, Oto człowiek!, Wiedza i Życie kwiecień 2001, s. 17 [14-17];
*)HGP=Human Genome Project

czy jednak wszystkie sprowokowane przez nas w przyszłości via GMO efekty HTG
bedą równie szczęśliwe? szczerze wątpię - równie, jesli nie bardziej
prawdopodobny jest kolejny Armageddon na niewyobrażalną tym razem skalę :-(




Temat: Soja GMO - Genetycznie zModyfikowany Organizm
Horyzontalny transfer genów: HTG a HGP
Horyzontalny transfer genów (HTG) to wymiana genów między różnymi organizmami.
W zasadzie umożliwia ona przeniesienie sztucznie zmodyfikowanego genu z DNA
organizmu sztucznie zmodyfikowanego genetycznie do DNA człowieka o
konsekwencjach wprost trudnych do wyobrażenia.

Dziś już nikt nie ma wątpliwości, że poziomy transfer genów ma miejsce w
przyrodzie. [Robert V. Miller, Wymiana genów bakteryjnych w przyrodzie, Świat
Nauki, marzec 1998, nr 3 (79), s. 43-47.]

Wszystko wskazuje na to,że HTG miał miejsce wielokrotnie w
przeszłości naszego gatunku:
"Naprawdę niezwykłym odkryciem badaczy z HGP*) było zidentyfikowanie w naszym
materiale genetycznym 233 genów... bakterii! Co najciekawsze, nie są one wcale
pieczołowicie przechowywaną pamiątką po wspólnym prapraprzodku człowieka i
mikroorganizmów. Ponieważ nie znaleziono ich w DNA muszki owocowej, nicienia i
drożdży, są prawdopodobnie nabytkiem stosunkowo nowym. Szczegółowe analizy
porównawcze wykazały, że tajemnicze geny, oprócz bakterii, są obecne tylko w
genomach kręgowców. Wydaje się, że znalazły się tam wskutek tzw. poziomego
transferu genów — przekazywania DNA między w ogóle niespokrewnionymi gatunkami.
Ten proces jeszcze do niedawna uważano za całkowicie niemożliwy. Niesamowity
jest fakt, że w ludzkim DNA geny pochodzenia bakteryjnego nie są wcale
bezużyteczne. Naukowcy sądzą, że komórki człowieka mogą je wykorzystywać m.in.
do obrony przed stresem."
[Piotr Kossobudzki, Oto człowiek!, Wiedza i Życie kwiecień 2001, s. 17 [14-17];
*)HGP=Human Genome Project

Czy jednak wszystkie sprowokowane przez nas w przyszłości via GMO efekty HTG
bedą równie szczęśliwe? Szczerze wątpię :-( Równie, jeśli nie bardziej
prawdopodobny jest kolejny Armageddon na niewyobrażalną tym razem skalę :-(




Temat: Jas stereo napisal:
Uwaga do cz.1
A S pisze: "Konieczne jest to, co wynika z danej wystarczającej podstawy".
Czy znaczy to: konieczne jest to co wynika z przesłanek?
A S pisze następnie: "Twierdzenie to daje się także odwrócić, jak każda dobra
definicja. "
Zróbmy to. Odwracając powiemy: Na podstawie tego, co zaistniało można podać
komplet przesłanek.
A co będzie jeśli z tego kompletu świadomie /nieprzypadkowo/ ujmiemy coś lub
dodamy? Nie zaistnieje fakt lub zaistnieje inny, czyli świadomie sterując
przesłankami wpływamy na fakty. To nie przesłanki tworzą fakty tylko my.
Wyłączając sterowanie redukujemy nasze czyny do tzw. dziania się, jak to
powszechnie ma miejsce w przyrodzie.
Uwaga do cz.2
"Nie dam się też zmylić dwuznacznością użytego w zdaniu słowa: "conscientia" i
nie obejmę pojęciem samowiedzy moralnych wzru¬szeń w człowieku, znanych pod
nazwą sumienia, a także praktycz¬nego rozumu, wraz z jego kategorycznymi
imperatywami, zawartymi w twierdzeniach Kanta, a to po części dlatego, że
odzywają się one dopiero wskutek doświadczenia i refleksji, a więc wskutek
świado¬mości innych rzeczy, po części zaś dlatego, że nie odgraniczono jeszcze
dosyć wyraźnie i nieodparcie tego, co z nich pierwotne i własne w ludzkiej
naturze, od tego, co dodaje wykształcenie moralne i religijne."

Jeśli nawet przyjąć, że moralne wzruszenia /conscientia/ i praktyczny rozum mogą
odzywać się wyłącznie wskutek doświadczenia, to zauważamy, że samowiedza nabyta
tą droga nie ulatnia się każdorazowo po kolejnym doświadczeniu, ale kumuluje i
trwa poprzedzając kolejne doświadczeni, umozliwiając refleksję przed. Wyłączenie
tych czynników na wstępie rozumowania, to błąd.
Odgraniczenie wyraźne i nieodparte tego co w człowieku pierwotne, właściwe
ludzkiej naturze, od tych 'naleciałości' nie jest wg mnie praktycznie możliwe,
bo nasze wytwory są dziełami czysto intencjonalnymi - nie posiadają sensu bez
człowieka. Przychodząc na świat człowiek przejmuje i uczy się sensu przedmiotów
i pojęć abstrakcyjnych od poprzednich pokoleń. Bez tego jego egzystencja wśród
innych i dzieł cywilizacji byłaby niemożliwa...np jak A S chciałby spisać swoje
cenne myśli bez znajomości pisma?

niestety nie miałam jeszcze czasu na normalne przeczytanie, ale dziekuję za tekst D



Temat: Temat ktory juz byl.."test" astrologii
xxero napisała:

> Nie badac radixu czlowieka pochodzacego z rodziny
> stwarzajacej "naturalne" warunki i mam tu na mysli brak manipulacji
> astrologicznej. Powiedzcie co wedlug Was dzialoby sie gdyby (juz po urodzeniu
> - to bardzo wazne, kluczowe) zrobic z danym czlowieczkiem, za zgoda rodzicow
> eksperyment polegajacy na stworzeniu warunkow ewidentnie innych, prowokacyjnie
> innych od tego co ma w radixie.

Zajrzyj do domu dziecka. Tam masz wiele takich przypadkow. W radiksie nie ma
zapisanego wyrzucenia niemowlecia na smietnik, to jest osobisty wybor rodzicow.

> Na oszukaniu i zmanipulowaniu ascendentow,

Ascendentem manipulujesz za kazdym razem gdy jedziesz wygrzac sie na plazy na
Ibizie

> ksiezyca, slonca i zrobieniu wszystkiego aby nasze oklepane formulki i
> interpretacje ze "ksiezyc okresla....tratata" i wszystko to na czym bazujemy
> "wystawic do wiatru" ze sie tak wyraze.

Ksiezyc jest Ksiezycem i niezaleznie od tego co zrobisz z dzieckiem to ono
bedzie mialo go w danym znaku i domu, nie zmienisz tez aspektow. Jesli nie
zrealizuje horoskopu ze swoimi biologicznymi rodzicami to zrealizuje go z innymi.

Gdybysmy znali horoskop Romulusa i Remusa, to mozna by bylo zastanowic sie co by
bylo gdyby nie wykarmila ich wilczyca, tylko ich biologiczna matka. Pewnie nie
byloby dzis Rzymu, ale inaczej by sie Saturn i Ksiezyc zrealizowaly.

>
> Bo przeciez teoretycznie
> kazdy parametr, godzina, dzien, miejscowosc moze byc miejscem urodzenia.

Teoretycznie tak. Tylko co z tego? Astrologa interesuje wydarzenie a nie godzina
i miejsce. Astrolog zajmuje sie jakims bytem a nie pustym wydarzeniowo miejscem
w czasie i przestrzeni. Moge sobie otworzyc program, wpisac pierwsza lepsza
date, byle jakie wspolrzedne i interpretowac, tylko po co?

> Ale
> jesli akurat w przyrodzie w tym miejscu jest po prostu dziura czy astrologia
> jest to w stanie wychwycic?

Nie sadze.




Temat: Od nowa o kotkach
"""Pies, kot to u nas zwiarzeta domowe (w polskiej przyrodzie
przeciez nie ma kotow w naturalnym srodowisku, sa jedynie rysie, a koty to
zwierzeta udomowione i sprowadzone tu przez czlowieka). ""

jak to jedynie rysie? nie ma wiecej u nas dzikich kotow? - bardzo prosze o
odpowiedz TYLKO Maiialine.

wracajac do cytatu - owszem zgadza sie, pod pewnym wzgledem.
ze ponad 3 tysiace lat temu Egipcjanie udomowili kota.

dla przykladu, ocenia sie ze pies zostal udomowiony jakies 15 tysiecy lat temu
a nawet prawdopodobne jest ze i 100 tysiecy lat temu.

wniosek z tego jest niezbity ze KOT, zanim stal sie "udomowiony" to musial byc
dziki. i musial miec swoja nisze ekologiczna,
i kiedy pies juz sluzyl czlowiekowi to kot jeszcze dlugo latal samopas.

i w przeciwienstwie do psa ZACHOWAL bardzo wiele swoich dzikich cech, z dieta
wlacznie. tak jak pies na drodze ewolucji np. dolozyl do swojej diety produkty
ktorych w naturze nigdy by nie jadl np kasza, warzywa tak kot- NIE.
nadal podstawa jego diety jest mieso i tluszcz. pies juz nie poluje, raczej
towarzyszy przy polowaniu,
natomiast kot- zawsze. kot ma w zwiazku z tym wieksze szanse przezycia na
dziko niz pies.

a zatem kot bardziej niz pies czy krowa czy swinia ma swoje stale miejsce w
przyrodzie.
no i WLASNIE- kiedys uwazalo sie ze koty trzeba wypuszczac bo "kot to kot"
wypuszczalam ja, wypuszczala moja mama, moja babcia, prababcia,
praprababcia........... i tak wstecz do Egipcjan.

I co z ptakami? jakies wyginely? owszem np DODO - wybite do cna przez
czlowieka.

no i jeszcze jedno. zapominasz o zdziczalych kotach ktore prowadza zycie
zupelnie "naturalnie" - takie sa nie tylko w piwnicach i ogrodkach ale sa tez z
dala od ludzkich domostw przy parkach i lasach - przynajmniej tu w Kanadzie.
i jakos nie widac aby czynily jakies wyjatkowe szkody.

Venus




Temat: pragnienia a powinności
ernest.wampir napisał:

> > Naprawdę sądzisz, że żyjemy w kręgu impulsów na osi egoizm - altruizm?
>
> a na jakiej osi żyjemy? w kręgu jakich impulsów (nawet jeśli przyjmiemy, że
> altruizm nie jest tu odpowiednim słowem) ?

Można oczywiście widzieć taką 'oś' jako główną linię reagowania. Jednak to tylko pewna optyka, wcale
nie najistotniejsza dla każdego 'teoretyka'. Jaką teorię masz zresztą na myśli? Z jakiej dziedziny?

Jeśli mówimy o moralności - to ona nie ma w sobie żadnych impreatywów stałych i wiecznych.
Powinności są wypadkową czynników, jakie już wyżej wymieniałam, bo tak wlaśnie widzę miejsce
człowieka w społeczeństwie, historii i przyrodzie. Na temat miejsca w metafizycznym /lub boskim/
wymiarze głosu nie zabieram, bo tego wymiaru nie udaje się poznać w sposób wymierny. To nie
znaczy, że ich na pewno nie ma...

Dlatego dyskusja na tematy moralne jest dość i prosta i skomplikowana.
Albo wszyscy uczestnicy dyskusji wyznają to samo, więc nie ma kontrowersji co do kryteriów i skali
ocen, albo nie to samo i wtedy trzeba starać się zrozumieć punkt widzenia innego. To jest czasem zbyt
trudne.

Np piszesz:

> jeśli założymy, że celem nadrzędnym cżłowieka jest dobro,

... to dla mnie to jest abstrakcja. Zanim podążę Twoim tokiem rozumowania, muszę się zastanowić, czy
to założenie jest dla mnie do przyjęcia.

Na reszę odpowiem, gdy to rozstrzygnę

W sprawie:
> (wydźwięk tego pytania w
> najmniejszym stopniu nie jest wrogi, czysta ciekawość)

- wcale nie podejrzewałam Cię o wrogość, jak nikogo tutaj, kto nie zechce jej jawnie okazać.



Temat: Wierzycie jeszcze w globalne ocieplenie?
> Jeszcze raz.
> CO2 pochodzace z kopalin kumuluje sie w atmosferze,
> Roslinki wchlaniaja zwykle CO2 a tamtego nie lubia - nie wlaczaja w swoje organ
> izmy.
> Skutkiem tego jest, ze CO2 emitowane przez czlowieka nie ubywa z atmosfery,
> nawet poprzez rozpuszczanie w wodzie i jego % udzial z roku na rok jest wyzszy,

Obawiam sie, że nie zrozumiałeś tych argumentów. Powtórzę to łopatologicznie:
1. Rośliny preferują C12. Paliwa kopalne maja większy udział C12 niż CO2
atmosferyczny.
2. Oceanowi jest wszystko jedno. Uwalniany CO2 z oceanów ma skład taki, jak
rozpuszczony w wodzie. Jednoczesnie pochłaniany CO2 ma taką proporcje izotopów
jak atmosfera

Ponieważ rośnie stosunek C12 do C13 w atmosferze (i jednoczesnie rośnie stężenie
CO2), możliwe to jest tylko na 2 sposoby:
1. Uwolnił się z paliw kopalnych
2. Uwolnił się ze współczesnej biomasy roślinnej

Jedno i drugie może być tylko skutkiem działania człowieka (akurat ma miejsce
punkt 1, bowiem jest niewielki przyrost biomasy w przyrodzie).

Gdyby wzrost CO2 był skutkiem wzrostu temperatury i uwolnienia zapasów CO2 z
oceanu, to nie nastąpiłby wzrost udziału C12, bo ocean ma taki skład jak
atmosfera sprzed rewolucji przemysłowej. Jeżeli zaś miałoby miejsce jedno i
drugie (człowiek i ocean), to wzrost stosunku C12 do C13 bylby wolniejszy niż
się obserwuje.

> Skutkiem tego jest, ze CO2 emitowane przez czlowieka nie ubywa z atmosfery,
> nawet poprzez rozpuszczanie w wodzie i jego % udzial z roku na rok jest wyzszy,

Nieprawda. Ocean pochłania CO2 z C12 i C13 bez preferencji. Po dluższym czasie,
kiedy emisja paliw kopalnych ustanie, oceany wymienią cały CO2 i stosunki
izotopów atmosferycznych i oceanicznych się wyrównają.

> Masz gdzies dane na temat jaka jest trwalosc tego izotopu, to jest po ilu latac
> h
> samoczynnie przchodzi w zwykla, wchlanana przez rosliny odmiane?

Zarówno C12 jak i C13 sa trwałe i nigdy nie przechodzą w siebie. Rośliny zaś
pochłaniaja obydwa izotopy, ale z minimalna preferencją do C12.

Można dokładniej ocenić (na podstawie juz konkretnych liczbowych argumentów, co
jest w zlinkowanych pracach) jaki przyrost CO2 odpowiada działaniu ludzkości i
wniosek jest taki, że za przyrost stężenia CO2 od rewolucji przemysłowej
odpowiada niemal wyłącznie człowiek. Oceany zaś są pochłaniaczem CO2 netto i
gdyby nie one, stężenie CO2 byłoby jeszcze wyższe. Więc wzrost temperatury nie
jest (przynajmniej obecnie) przyczyną wzrostu stężenia CO2, tylko najwyżej
skutkiem.




Temat: Ekolodzy: trzeba ratować lasy wokół Zielonej Góry
Teraz na spokojnie. Chciałbym, żebyś bez urazy poczytał to co piszę
Postaram się wytłumaczyć ideę głębokiej ekologii. Ale po kolei.

1. Mam 42 lata.
2. Nie mieszkam w Zielonej Górze, a miejscowości które wymieniłeś nie znam,
gdyż mieszkam w Sopocie.
3. Link do artykułu ściągnąłem z www.lasypolskie.pl. Tak więc stąd znam ten
problem.
4. Zanim zarzucisz mi, że się wtrącam w Wasze sprawy to zrozum, że ekologia
jest ponadczasowa i bezgraniczna i tak samo martwię się lasami trójmiejskimi
jak i lasami zielonogórskimi, Tatrami, recyklingiem, zaśmieceniem lasów,
ginącymi gatunkami, nadmierną motoryzacją, rozpasanym konsumpcjonizmem itd.
itp. można wymieniać bez końca. Generlani chodzi o wpływ człowieka na
środowisko.
5. Jeśli chodzi o inwestycje to powinna istnieć równowaga pomiędzy nimi a
przyrodą. Inwestycje mogą powstawać na dawnych niewykorzystanych terenach
przemysłowych. U nas np. na terenach postoczniowych, czy wzdłuż torów. Nie
szkodzi to przyrodzie, a przynajmniej nie straszyłyby rudery jak dziś. Ludzie
zamiast tego wolą wycinać lasy pod następne.
6. Nie wierzę, że zasadzą 160ha w innym miejscu. Wiem jak to się odbywa u nas.
Jest to tylko mydlenie oczu ekologom.
7. A co będzie jak dalsze inwestycje będą się rozwijać i trzeba będzie wyciąć
dalsze 200 h. Też będzie się szukało zastępczych miejsc? I tak dalej, i tak
dalej.
8. Inwestycje to nie wszystko. Inwestycje mają być środkiem, a nie celem samym
w sobie. Inwestycje są po to byśmy mieli pracę i abyśmy mogli wygodnie żyć.
9. Inwestycje powinny przechodzić w jakość, a nie w ilość. Nadal mamy jednak
rabunek rodem z XIX w. Tyle tylko, że miejsce dymiących kominów zajęli
deweloperzy i autostrady.
10. Powodem bezrobocia jest wyż demograficzny z początku lat 80-tych, kiedy to
w roku 2002 na runku pracy pojawiło się nagle 2mln osób dodatkowo. Żadna
godpodarka by tego nie wytrzymała, tym bardziej Polska.
11. Dopóki nie zmieni się mentalności większości ludzi dla których miarą
postępu jest ilość wylanego betonu i asfaltu w lasach i na łąkach oraz przyrost
ludności, dopóty kryzys społeczno-gospodarczy spowodowany katastrofą
ekologiczną będzie się coraz szybciej zbliżał. To nie demagogia, to fakty.
Aby temu zapobiec należy właśnie chronić środowisko pod każdym względem, m.in.
zostawiając te Wasze sosenki.

Mam nadzieję, że się nie obrazisz i zanim zaczniesz sypać inwektywami to
spokojnie przemyśliś to co napisałem. Pozdrawiam




Temat: Upały atakują energetykę w Europie
Co to znaczy „tańszy prąd“? Wszystko zależy jak tą
Co to znaczy „tańszy prąd“? Wszystko zależy jak tą cenę kalkulować. Czy jest w
niej np. cena ludzkiego strachu?

Radioaktywne pary, które przedostają się do środowiska nawet podczas
bezawaryjnej pracy „atomówki”, zawieraja pierwiastki promieniotwórcze, krążące
w przyrodzie przez tysiące lat i zabijające wielokrotnie. Czy twoje kalkulacje
też to uwzględniają? Wątpię. Do tego należy dodać wycieki radioaktywne z innych
ogniw łancucha obiegu paliwa jądrowego, bez którego elektrownia działać nie
może.

Awarie w elektrowniach atomowych są nieuniknione. Według raportów
Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej od początku lat 70- tych zdarzyło się
na świecie ok. 400 wypadków tzw. poważnych. Dokładnie ile ich było – nie
wiadomo, gdyż nie ma obowiązku informowania MAEA i opinii publicznej o
awariach. Informacje na ten temat są ukrywane, bądź manipulowane aby nie
straszyć ludzi i nie hamować rozwoju energetyki atomowej. Chmura radioaktywna
ma te „zaletę,” że jest niewidoczna. Nikt jednak nie zliczy ilu ludzi i innych
żywych istot dotąd zabiły i ilu jeszcze usmiercą, bezpośrednio czy pośrednio.

Energetyka jądrowa niesie ze sobą jeszcze jeden nierozwiazywalny problem –
pozbywanie się odpadów. Dasz gwarancje, że jakiekolwiek miejsce na Ziemi oraz
jakikolwiek pojemnik wytrzymają w nienaruszonym stanie pół miliona lat? Bo tyle
właśnie pluton – 239- najbardziej śmiercionośna substancja stworzona przez
człowieka – powinien być odizolowany od środowiska. Aby nie unicestwić
ludzkości energetyka jądrowa wymaga absolutnie niezawodnych technologii oraz
doskonale perfekcyjnego człowieka. My nimi jesteśmy? Wątpię. A zatem atomowe
marzenia należy zakwalifikować jako nierealne i groźne. Normalnie jest, że
maszyna czasem się psuje a człowieka nieomylnego prózno by szukać. Każda
technologia powinna to uwzglednić. A już mówienie o „wkalkulowaniu Czarnobyla”
jest zwykłym cynizmem i proponuję uszanować choćby ofiary tej strasznej
katastrofy i nawet nie pytam jaką wartość w złotych czy dolarach należy przyjąć
dla ludzkiego życia.

Tak wygląda moja kalkulacja i nie jestem z nią sam - rozsądnych ludzi nie
brakuje, ciekawwe zresztą, że np. Niemcy zamykają swe atomówki a to jest
ekologiczna potęga i wiedzą co robią, reszta atomowego świata pójdzie za nimi.




Temat: Gigantyczne koszty zamykania brytyjskich elektr...
Ile kosztuje ludzkie życie?
Co to znaczy „tańszy prąd“? Wszystko zależy jak tą cenę kalkulować. Czy jest w
niej np. cena ludzkiego strachu? Radioaktywne pary, które przedostają się do
środowiska nawet podczas bezawaryjnej pracy „atomówki”, zawieraja pierwiastki
promieniotwórcze, krążące w przyrodzie przez tysiące lat i zabijające
wielokrotnie. Czy twoje kalkulacje też to uwzględniają? Wątpię.

Do tego należy dodać wycieki radioaktywne z innych ogniw łancucha obiegu paliwa
jądrowego, bez którego elektrownia działać nie może.
Awarie w elektrowniach atomowych są nieuniknione. Według raportów
Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej od początku lat 70- tych zdarzyło się
na świecie ok. 400 wypadków tzw. poważnych. Dokładnie ile ich było – nie
wiadomo, gdyż nie ma obowiązku informowania MAEA i opinii publicznej o
awariach. Informacje na ten temat są ukrywane, bądź manipulowane aby nie
straszyć ludzi i nie hamować rozwoju energetyki atomowej. Chmura radioaktywna
ma te „zaletę,” że jest niewidoczna. Nikt jednak nie zliczy ilu ludzi i innych
żywych istot dotąd zabiły i ilu jeszcze usmiercą, bezpośrednio czy pośrednio.

Energetyka jądrowa niesie ze sobą jeszcze jeden nierozwiazywalny problem –
pozbywanie się odpadów. Dasz gwarancje, że jakiekolwiek miejsce na Ziemi oraz
jakikolwiek pojemnik wytrzymają w nienaruszonym stanie pół miliona lat? Bo tyle
właśnie pluton – 239- najbardziej śmiercionośna substancja stworzona przez
czlowieka – powinien być odizolowany od środowiska. Aby nie unicestwić
ludzkości energetyka jądrowa wymaga absolutnie niezawodnych technologii oraz
doskonale perfekcyjnego człowieka. Ty ni jesteś? Wątpię. A tatem twoje atomowe
marzenia należy zakwalifikować jako nierealne i groźne.

Normalne jest, że maszyna czasem się psuje a człowieka nieomylnego prózno by
szukać. Kazda technologia powinna to uwzglednić. A już mówienie
o „wkalkulowaniu Czarnobyla” jest zwykłym cynizmem i proponuję uszanować choćby
ofiary tej strasznej katastrofy i nawet nie pytam jaką wartość w złotych czy
dolarach przyjąłeś dla ludzkiego życia.




Temat: Europa polubi uran?
no to pokaż mi tę kalkulcję, bo
co to znaczy „tańszy prąd“?

Wszystko zależy jak tą cenę kalkulować. Czy jest w niej np. cena ludzkiego
strachu? Radioaktywne pary, które przedostają się do środowiska nawet podczas
bezawaryjnej pracy „atomówki”, zawieraja pierwiastki promieniotwórcze, krążące
w przyrodzie przez tysiące lat i zabijające wielokrotnie. Czy twoje kalkulacje
też to uwzględniają? Wątpię. Do tego należy dodać wycieki radioaktywne z innych
ogniw łancucha obiegu paliwa jądrowego, bez którego elektrownia działać nie
może.

Awarie w elektrowniach atomowych są nieuniknione. Według raportów
Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej od początku lat 70- tych zdarzyło się
na świecie ok. 400 wypadków tzw. poważnych. Dokładnie ile ich było – nie
wiadomo, gdyż nie ma obowiązku informowania MAEA i opinii publicznej o
awariach. Informacje na ten temat są ukrywane, bądź manipulowane aby nie
straszyć ludzi i nie hamować rozwoju energetyki atomowej. Chmura radioaktywna
ma te „zaletę,” że jest niewidoczna. Nikt jednak nie zliczy ilu ludzi i innych
żywych istot dotąd zabiły i ilu jeszcze usmiercą, bezpośrednio czy pośrednio.
Energetyka jądrowa niesie ze sobą jeszcze jeden nierozwiazywalny problem –
pozbywanie się odpadów. Dasz gwarancje, że jakiekolwiek miejsce na Ziemi oraz
jakikolwiek pojemnik wytrzymają w nienaruszonym stanie pół miliona lat? Bo tyle
właśnie pluton – 239- najbardziej śmiercionośna substancja stworzona przez
czlowieka – powinien być odizolowany od środowiska. Aby nie unicestwić
ludzkości energetyka jądrowa wymaga absolutnie niezawodnych technologii oraz
doskonale perfekcyjnego człowieka. Ty nim jesteś? Wątpię.

A tatem twoje atomowe marzenia należy zakwalifikować jako nierealne i groźne.
Normalnie jest, że maszyna czasem się psuje a człowieka nieomylnego prózno by
szukać. Kazda technologia powinna to uwzglednić.

A ewentualne „wkalkulowanie Czarnobyla” jest zwykłym cynizmem i proponuję
uszanować choćby ofiary tej strasznej katastrofy i nawet nie pytam jaką wartość
w złotych czy dolarach przyjąłeś dla ludzkiego życia.




Temat: Czysta energia jądrowa?
tak myślisz? To znaczy, że twoja kalkulacja
jest zawężona jedynie do finansowo wymiernych czynników ekonomicznych o
krótkoterminowym charakterze.

Bo co to znaczy „tańszy prąd“? Wszystko zależy jak tą cenę kalkulować. Czy jest
w niej np. cena ludzkiego strachu? Radioaktywne pary, które przedostają się do
środowiska nawet podczas bezawaryjnej pracy „atomówki”, zawieraja pierwiastki
promieniotwórcze, krążące w przyrodzie przez tysiące lat i zabijające
wielokrotnie. Czy twoje kalkulacje też to uwzględniają? Wątpię. Do tego należy
dodać wycieki radioaktywne z innych ogniw łancucha obiegu paliwa jądrowego, bez
którego elektrownia działać nie może.

Awarie w elektrowniach atomowych są nieuniknione. Według raportów
Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej od początku lat 70- tych zdarzyło się
na świecie ok. 400 wypadków tzw. poważnych. Dokładnie ile ich było – nie
wiadomo, gdyż nie ma obowiązku informowania MAEA i opinii publicznej o
awariach. Informacje na ten temat są ukrywane, bądź manipulowane aby nie
straszyć ludzi i nie hamować rozwoju energetyki atomowej. Chmura radioaktywna
ma te „zaletę,” że jest niewidoczna. Nikt jednak nie zliczy ilu ludzi i innych
żywych istot dotąd zabiły i ilu jeszcze usmiercą, bezpośrednio czy pośrednio.
Energetyka jądrowa niesie ze sobą jeszcze jeden nierozwiazywalny problem –
pozbywanie się odpadów. Dasz gwarancje, że jakiekolwiek miejsce na Ziemi oraz
jakikolwiek pojemnik wytrzymają w nienaruszonym stanie pół miliona lat? Bo tyle
właśnie pluton – 239- najbardziej śmiercionośna substancja stworzona przez
czlowieka – powinien być odizolowany od środowiska.

Aby nie unicestwić ludzkości energetyka jądrowa wymaga absolutnie niezawodnych
technologii oraz doskonale perfekcyjnego człowieka. Ty nim jesteś? Wątpię. A
zatem twoje atomowe marzenia należy zakwalifikować jako nierealne i groźne.
Normalnie jest, że maszyna czasem się psuje a człowieka nieomylnego próżno by
szukać. Każda technologia powinna to uwzglednić. A już mówienie
o „wkalkulowaniu Czarnobyla” jest zwykłym cynizmem i proponuję uszanować choćby
ofiary tej strasznej katastrofy i nawet nie pytam jaką wartość w złotych czy
dolarach przyjąłeś dla ludzkiego życia.




Temat: Uczniowie zwalniają nauczyciela
Jestem nauczycielem i w mojej rodzinie ten zawód jest obecny od kilkudziesięciu
lat. Nie byłem trudnym dzieckiem i nie sprawiałem kłopotów wychowawczych.
Wiedziałem jedno: jeżeli coś głupiego zrobię, lub wobec innych źle się
zachowam, to w domu pokażą mi MAMA i TATO, które "pół dnia jest dłuższe".
Przepraszam za ten zwrot, ale to rodzice mnie uczyli, że w szkole jest miejsce
na naukę, zabawę, wycieczki, na przyjaźnie a nie na huligaństwo i miejsce,
gdzie można odreagować złość i nadmiar problemów. Fakt, tamte czasy minęły, ale
świat i porządek w przyrodzie jest dokładnie taki sam. To matka i ojciec jest
autorytetem , którzy swym szacunkiem do ludzi winni zaraźić swe dzieci. Jest
niestety odwrotnie. Kiedyś nauczyciel w szkole znaczył tyle co rodzic w domu,
bo to on odpowiadał za bezpieczeństwo dziecka, jego umysłowy rozwój, a teraz?
Nauczyciel jest przeszkodą, bo zwraca uwagę częściej niż ojciec, poprawia w
błędnym myśleniu, namawia by podać sobie rękę, by pomagać sobie nawzajem, no i
jakby tego było mało jeszcze che uczyć,a co za tym idzie stawiać stopnie,
niestety nie zawsze wysokie. Osobiście znam przypadek, kiedy uczeń targował się
o ocenę, nie bardzo rozumiałem jego upór, bo robił to arogancko, nie zaś jakbym
mógł przypuszczać z żalu czy zawodu. Okazało się, że rodzice płacili mu za
oceny, a "im wyższa ocena tym większa kasa". To prowadziło dziecko do
frustacji, bo apetyt rośnie w miarę jedzenia i dlaczego nauczyciel ma mu w tym
przeszkodzić? Żaden nawet najlepszy nauczyciel nie zdoła wyprostować myślenia
dziecka jeżeli rodzice nie będą stać w jednym rzędzie z nim. Dzieci trzeba
kochać, mądrze kochać, by i one mądre były i mądrze kochały. Każdego dnia
należy im pokazywać, że obowiązkowi muszą być wszyscy: i rodzice, i dzieci i
nauczyciele i nikt wtedy nie będzie miał powodów do nerwów, złości, do
przerywania swojego powołania, bo to jest największa porażka dla człowieka. Nie
łatwo zapomnieć ból i zawód człowiekowi, który przecież chce się dzielić, a
wierzcie mi nauczyciel to robi. Dziecko nie jest niczemu winne, chce by je
wreszcie ktoś dostrzegł, tyle że miejscem tym nie powinna być dopiero szkoła a
dom, jego rodzina. A że nie potrafi zwrócić uwagi inaczej niż przez chamstwo,
dlatego staje się powodem tragedii i bólu niewinnych mu nauczycieli. Gdzie
zatem jest matka, ojciec?



Temat: pomóżcie-mam dość
Do nesia9
Auguście. To wprawdzie jest pod Twoim listem, ale nie odpisuj proszę. To nie
jest skierowane do Ciebie i obawiam się, że nic z tego co napiszę zrozumiesz.

Piszę nesia9, bo mnie rozbawiła zbieżność psychiki Twojego teścia z Augustem.
Jest to pewien typ osobowości, który występuje w przyrodzie, który jest mi obcy,
ale świadczy o bogactwie wyobraźni Stwórcy.
Cytaty będą z wypowiedzi Augusta, czytaj je jakby pisał teść.

„Sama widzisz, ze idziesz mu na jajca...!” – pierdnięcie bez sensu oznaczające
być może, że go denerwujesz, choć dalej nie znajduje to potwierdzenia.

„Nie dziwota z takimi "wersalskimi" odzywkami i w "bialych rekawiczkach",
jakie nam tu, w paru tylko slowach zaprezentowalas...!” – organiczna wręcz
niechęć do „wykształciuchów”. Podszyta kompleksami nienawiść do ludzi
wykształconych i kulturalnych.

„On potrafi inaczej - wierz mi...!” – grożenie, przeświadczenie o własnej mocy.

„On w ten sposob chce Ciebie tylko ujarzmic, wychowac, sprowadzic na ziemie...”
– i to jest prawda. Jedyny język jaki rozumieją: za mordę i na glebę. Zwróć
uwagę na słowo „tylko”.

„A co do szacunku. Mowie; Tak, tu sie nalezy wiecej szacunku, ale z Twojej
strony do tego starszego czlowieka - do Ojca!” – tu leży pies pogrzebany.
przeświadczenie, że sam fakt bycia zgrzybiałym uprawnia do szacunku innych.

„Z jego strony Tobie sie NIC nie nalezy, chyba ze o to poprosisz...!” – rzygać
się chce. Wypowiedź wynikająca z pogardy dla drugiego człowieka. A priori. Bo
jest inny. Bo jest młodszy. Zauważ: Twój teściu nie jest niczym wyjątkowym. Tacy
ludzie też bywają. August na przykład. Albo baba co Ci cyca w tramwaju do oka
wpycha bo sobie upatrzyła akurat to miejsce na którym siedzisz.

„Poddac sie mu, przeprosic”. Tutaj się zgadzam z przedpiścami. Uciekaj jak
najdalej. On naprawdę tak myśli i każde Twoje zachowanie „tej gorszej” będzie
interpretowane na Twoją niekorzyść.

„Pomoglem Tobie...!? ;-))” – i jeszcze przeświadczenie, że to dla twojego dobra.
On naprawdę tak myśli.

Uciekaj nesia.




Temat: Motto na dziś
"Terror bez cnoty jest zgubny, cnota bez terroru bezsilna."
(Maximilien François Marie de Robespierre)
"Jedynym zrębem społeczności cywilnej jest moralność."
(Maximilien François Marie de Robespierre "O religii rewolucji”)

"Tout comprendre, cąest tout pardonneri" (przypisywane Germaine de Staël)
"Wszystko, co wynosi jednego człowieka nad drugiego, jest Francuzom szczególnie
przyjemne. Nie ma narodu, któremu równość mniej by odpowiadała – proklamowali
ją, by zająć miejsce dawnych panów.” (Germaine de Staël)

"Wojna jest rzeczą straszną (...), by ją skrócić należy uczynić ją jeszcze
straszniejszą." (gen. Ulysses Simpson Grant)

"Zwycięski rewolucjonista przestaje być rewolucjonistą." (Giuseppe Mazzini)

"Pieniądz, rodzący wszelkie zło, stanowi źródło wszelkiego dobra." (Emile Zola)

"Idziesz do kobiet? Nie zapomnij bicza!" (Friedrich Nietzsche)

"Dzieci nie są złośliwe. Dzieci są złe." (Sigismund Freud)

"Bez rewolucyjnej teorii niemożliwy jest również ruch rewolucyjny."
(Włodzimierz Iljicz Lenin)

"Zdumiewające, jak zupełne bywa złudzenie, że piękno jest dobrem."
(Lew Tołstoj, "Sonata Kreuzterowska")

Blaise Pascal, "Myśli”:
"Drwić sobie z filozofii znaczy naprawdę filozofować.”
"Wielkość człowieka jest w tym, że zna on swoją nędzę. Drzewo nie zna swojej
nędzy. Nędzą tedy jest czuć swoją nędzę, ale wielkością jest wiedzieć, że się
jest nędznym.”
"Człowiek jest tylko trzciną, najwątlejszą w przyrodzie, ale trzciną myślącą.
(...) Ale gdyby nawet wszechświat go zmiażdżył, człowiek byłby i tak czymś
szlachetniejszym niż to, co go zabija, ponieważ wie, że umiera, i zna przewagę,
którą wszechświat ma nad nim. Wszechświat nie wie nic o tym.”
"Rozum nakazuje nam o wiele bardziej stanowczo niż wszelki pan; kto bowiem
nieposłuszny jest panu, jest nieszczęśliwy, kto nieposłuszny rozumowi – jest
głupcem.”




Temat: pomóżcie-mam dość
Gdzies Ty sie chowal Aniele ty moj...?
Wczoraj nie mialem czasu, zeby odpisac na to Anielskie dzielo...! ;-))
- - - - - - - - -
aniolparys napisał (niby do Nesi9, ale tak po prawdzie to chcial on
napisac do mnie - do Augusta...!) ;-))
Oto jego slowa:
> Piszę nesia9, bo mnie rozbawiła zbieżność psychiki Twojego teścia z Augustem.
> Jest to pewien typ osobowości, który występuje w przyrodzie, który jest mi
obcy, ale świadczy o bogactwie wyobraźni Stwórcy...
- - - - - - - -
Aniele Ty moj... - Co za wspaniala ocena wyobrazni Stworcy...!
(Tu pomine juz Twoje znawstwo psychiki drugiego czlowieka...!).
_____________________________________________________________.
aniolparys napisał (niby do Nesi9, ale tak po prawdzie to chcial on
napisac do mnie - do Augusta...!) ;-))
> "Sama widzisz, ze idziesz mu na jajca...!" – pierdnięcie bez
> sensu oznaczające być może, że go denerwujesz...
- - - - - - - -
Gdzies Ty sie chowal moj Ty Aniele, (nie pytam; gdzie piles),
ze Tobie takie odzywki niearystokratyczne sa niezrozumiale...!?
______________________________________________________________.
aniolparys napisał dalej:
> ...niechęć do „wykształciuchów”. Podszyta kompleksami nienawiść do ludzi
> wykształconych i kulturalnych.
- - - - - - - - -
To zdanie skomentowalem wczoraj...
A´propos Aniele; raptem ten typ osobowosci nie jest Tobie obcy...!? ;-))
(a miedzy nami, ile czasu zajelo Ci pisanie tego maila w "Wordzie"!?).
_____________________________________________________________________.
aniolparys napisał dalej:
> Zauważ: Twój teściu nie jest niczym wyjątkowym. Tacy ludzie też bywają.
August na przykład. Albo baba co Ci cyca w tramwaju do oka wpycha bo sobie
upatrzyła akurat to miejsce na którym siedzisz.
- - - - - - - - - - -
Aniolku, tu nie tylko juz bredzisz, ale pokazujesz nawet swoja farbe...! :-(
A...



Temat: warsztat 88
Moja interpretacja
Program Sygnifikator- Eremita
Program wyświetla przyczyny, dochodzi do jakichś prawd, które były dotąd ukryte
przed opinia publiczną, albo celowo zatajane (zostają oświetlone latarnią
Pustelnika). Pustelnik jest osamotniony w swoim działaniu, ma niepopularne,
niekomercyjne poglądy. Opiera swoje wnioski na prawdziwych przesłankach, szuka
prawdy, sensu… Drogą logicznego myślenia, dedukcji, doświadczeń, kojarzenia faktów.

1-Gatunek Król pucharów
Chyba raczej chodzi tu o treści- może dotyczy wód np. oceanów, mórz …czyli coś
się rozgrywa na dnie oceanów,
Albo dotyczy jakichś globalnych uczuć, wierzeń.czy też odwiecznych marzeń
ludzkości… Stawiałabym na program popularno naukowy, film przyrodniczy lub
geograficzny albo reportaż

2-Czego dotyczy – 6pucharów
Przeszłości, czegoś co miało miejsce w odległych czasach i okryte jest mrokiem
tajemnicy, do dziś nie wyjaśnione wydarzenie, ciąg wydarzeń, zjawisko…

3-Główny problem -10 mieczy
Tajemnicza choroba, niemoc, zbrodnia, tajemnicze zaginięcie, może utonięcie,
klęska, unicestwienie - w

4-Podmiot ( kto lub co) – As Mieczy
Walka o coś, zdobywanie, napaść . Może walka gatunków na dnie mórz albo atak na
coś. Wydzieranie tajemnic przyrodzie.

5-Prowadzący – Wisielec
Narrator ma zupełnie odmienne spojrzenie, niekonwencjonalne. Wyjaśnia przyczyny
zjawisk w oparcu o własne wnioski, kojarzy fakty zupełnie dotąd pomijane albo
nie łączone ze sobą. Jego teorie zaskakuja i niepokoją, ukazuja znane fakty w
zupełnie nowym świetle

6-Co Kitę porusza, interesuje - 8denarów- kolejne mozolne próby wyjaśnienia
tajemnic, dochodzenia do prawdy, możliwości człowieka poszukującego prawdy,
rozwiązania, leku ...

7-Jak to na nią działa - Królowa pucharów – porusza to jej uczucia, zaciekawia,
wprawia w zdumienie, rozbudza tęsknotę, myślenie intencyjne

Mam kilka teorii:
I – film przyrodniczy rozgrywajacy się na dnie mórz – podszukiwanie jakichs
dowodów ewolucji, wymarłych gatunków, mutacji...
II- reportaż dotyczący tajemniczych utonięc, zaginęć statków, porwań, rozbojów
pirackich , historii zaginionych okrętów, galeonów…
III- program paramedyczny - dotyczący poszukiwania leków na choroby typu rak,
AIDS, wirusy Ebola itp albo dotyczący uzdrawiania metodami niekonwencjonalnymi w
róznch dawnych kulturach ( kahuni, sufi, szamani, uzdrawiacze z Filipin)

Mam nadzieje na jakieś małe trafionko. No bo jeśli to program muzyczny, to leżę...
Ciekawe, co też nasza Kita tak ogląda z zapartym tchem
Pozdrowienia dla wszystkich uczestników.
M




Temat: Obce gatunki - zwyciężają, bo są zdrowsze
Gość portalu: zs napisał(a):

> Po pierwsze -z pewnością nie jest to jedyna (i niekoniecznie
> najważniejsza!)przyczyna, dzięki której przybysze mogą w tak
> szybkim tempie zdobywać nowe tereny.
> Po drugie-omawiane badania chyba trochę przeceniły zgubny wpływ
> na pasożyty - no bo np. jak można pozbyć się tasiemca w
> trakcie "podróży" przez ocean podczas transportu okrętem
> zwierzęcia (np. futerkowego)na nowy ląd? (przecież takowa podróż
> nie trwa długo tzn. napewno w przeciągu życia jednego pokolenia
> tegoż zwierzęcia).
> Oczywiście w przypadku podboju kolejnych obszarów w sposób
> bardziej "naturalny" (z pominięciem bezpośredniego udziału
> człowieka) etapami, w perspektywie dłuższego czasu, można
> założyć, że "wypadanie z obiegu" pasożytów (ale czy wszystkich?)
> charakterystycznych dla owego przybysza może mieć miejsce.
> Po trzecie-mówi się ogólnie, że nowe gatunki w ekosystemie są
> bardziej agresywne, lepiej przystosowane, nie mają wrogów,
> bardziej odporne na pasożyty od autochtonów - ale czy zawsze?
> Przecież może być tak, że jakiś przybysz będzie w ogóle nie
> przystosowany do jakiegoś pasożyta "tubylca" i wówczas przybysz
> nie ma szans.
> Po czwarte-nie zawsze "podbój" nowego lądu kończy się sukcesem
> (z różnych przyczyn).
>

Na sukces przybysza ma wplyw brak pasozytow - to teza artykulu.
nikt nie twierdzi ze sama podroz dziala ozdrowienczo, zapewne na
1 przypadek skcesu w kolonizacji przypadaja setki lub wiecej
niepowodzen = norma w przyrodzie. myslenie, ze sam fakt
"wyruszenia na podboj" daje gwarancje sukcesu to myslenie
magiczne (zwane taz "mysleniem pod gorke") i nie o tym jest
artykul. Jan



Temat: Kościół krytycznie o eko-ideologii ...
Kościół krytycznie o eko-ideologii ...

Kościół nie przeczy, że niewłaściwe działania człowieka mogą mieć
negatywny wpływ na środowisko naturalne, odrzuca jednak ekologiczny
katastrofizm. Stolica Apostolska zdecydowanie sprzeciwia się
wszelkiej polityce, która powołując się na takie katastroficzne tezy
ograniczałaby rozwój krajów ubogich. Zwraca na to uwagę w wywiadzie
dla rzymskiej agencji Fides sekretarz Papieskiej Rady „Iustitia et
Pax”.

Bp Giampaolo Crepaldi podkreśla, że trzeba odróżniać badania naukowe
od robienia z nich użytku ideologicznego. Takie wykorzystywanie prac
naukowych prowadzi w końcu do wizji człowieka i przyrody przeciwnej
zarówno człowiekowi, jak przyrodzie. Sekretarz Papieskiej
Rady „Iustitia et Pax” przypomina, że nauka społeczna Kościoła nigdy
nie popierała radykalnych, ideologicznych form ekologizmu – a to z
dwóch względów. Przede wszystkim, ponieważ podporządkowują one
człowieka przyrodzie, zajmującej rzekomo centralne miejsce. W tej
perspektywie wszystko miałoby się obracać wokół przyrody. Po drugie,
pewne formy takiego ekologizmu zagrażają rozwojowi, zwłaszcza przez
odmawianie prawa do rozwoju krajom ubogim. Bp Crepaldi zwraca uwagę,
że w papieskim nauczaniu o kwestiach ekologicznych duże znaczenie
mają słowa Pisma Świętego o powołaniu człowieka do tego, by doglądał
ziemi i uprawiał ją. Wskazują one, że wprawdzie nie można wyzyskiwać
zasobów ziemi nieroztropnie, ale należy je jak najlepiej rozwijać
dla dobra każdego człowieka – w duchu równości i solidarności.

Wraz z wywiadem sekretarza Papieskiej Rady „Iustitia et Pax” agencja
Fides opublikowała 28 grudnia 2007 r. obszerne dossier pt.: „Zmiany
klimatyczne – między katastrofizmem a biznesem”. Zwraca się w nim
uwagę na liczne manipulacje danymi ekologicznymi w celach bynajmniej
nie bezinteresownych, ale związanych z ideologią i zyskiem pewnych
grup. Tak np. co najmniej 9 poważnych naukowych błędów londyński
trybunał wykazał filmowi „Niewygodna prawda”, wyróżnionemu Oskarem.
Jego twórcą jest były wiceprezydent USA Al Gore – ubiegłoroczny
(2007) laureat pokojowej nagrody Nobla, przyznanej właśnie za
zasługi dla ekologii. Mimo użytego w tytule słowa „prawda” film
zawiera takie kłamstwa, jak przypisywanie globalnemu ociepleniu
stopnienia śniegów na Kilimandżaro w Tanzanii, wysychania
afrykańskiego jeziora Czad czy huraganu Katrina, który dotknął przed
w 2005 r. Stany Zjednoczone. Podniesienie się o 7 m wód oceanu
wskutek topnienia lodowców, jeśli w ogóle nastąpi, to dopiero za
kilka tysięcy lat. W rzeczywistości zmiany temperatur są w historii
ziemi zjawiskiem naturalnym i działalność człowieka ma tu jedynie
znikomy wpływ.

Quelle RadioVaticana